Ich piąty album „Cisza” jest nie tylko przykładem pewnej, odległej od doktrynerstwa, ale jednak ideowej determinacji. To także świadectwo czysto muzycznego rozwoju. Nawet w ramach wydawałoby się wąskiej stylistyki hardcore/punk (żart, że EFAE to coś „między Slayerem, a Post Regimentem” wydaje się być wciąż aktualny) można być coraz doskonalszym. „Cisza” to po prostu świetne punk rockowe piosenki. Na tyle przebojowe żeby uwieść niejedno, nie tylko hardcore/punkowe, ucho, na tyle nowoczesne, żeby nie capiło jarocińskim kombatanctwem. Eye For An Eye patrzą bardziej w przyszłość niż przeszłość i poza pasją, żarem, inteligencją, chwytliwością, frapującymi tekstami, to właśnie może być największą zaletą tej płyty i tego zespołu, który nie bez kozery jest jednym z najbardziej popularnych, ale przede wszystkim szanowanych zespołów polskiej sceny hardcore/punk.
1. Intro
2. Strach
3. Stracony czas
4. Tysiąc mil stąd
5. Daj głos
6. Niemoc
7. Podobni
8. Morituri Te Salutant
9. Wysypiska
10. Znak
11. Jeden człowiek
12. Strach (remix)



